niedziela, 14 lutego 2010
IO 2010
Jeden z najbardziej utytułowanych zawodników w historii skoków narciarskich. Trzykrotny medalista olimpijski, czterokrotny indywidualny mistrz świata, czterokrotny (w tym trzykrotny z rzędu) zdobywca Pucharu Świata, triumfator Turnieju Czterech Skoczni, trzykrotny zwycięzca Turnieju Nordyckiego, trzykrotny triumfator Letniego Grand Prix, zdobywca Pucharu KOP, dwudziestokrotny zimowy mistrz Polski, szesnastokrotny letni mistrz Polski, rekordzista Polski i były współrekordzista świata w długości skoku narciarskiego (225 m). Czterokrotnie wybierany najlepszym sportowcem Polski. Kawaler Krzyża Komandorskiego i Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski.
TAK TAK TAK ! Nasz orzeł znowu wielki, znowu imponuje dynamiką i odbiciem na progu, a przy tym spokojem i doświadczeniem. Miałem nadzieje na złoto, ale stopien na podium w te czy w te, czy to robi różnice? Adam Małysz to nasze narodowe dobro, pomnik mu sie należy za wszystkie zasługi. Czytając ostatnio wypowiedź pewnego "znanego i szanowanego" wojownika MMA, pukałem sie w czoło, jak on mógl powiedzieć o Panu Adamie że sie wypalił i skończył? Pudzian, przeproś, bo zostaniesz w kozie po lekcjach, chciałoby się rzec. Szkoda Stocha, zepsuł drugi skok. Pan Heller dziś nie licho mnie rozbawił w trakcie rozmowy, właśnie z Kamilem. "-gdzie upatruje Pan szanse na lepszy wynik, na skoczni normalnej czy na dużej? -no teraz to już chyba na dużej." wpadki się zdarzają każdemu :)
nie będe pisał o innych dyscyplinach bo szacunek dla Pana Adama mi nie pozwala.
w świetnym humorze mówie więc wszystkim dobranoc ;-)))
piątek, 12 lutego 2010
Five cloudy, wet, English days
Po remisie z Aston Villą, piłkarze Fergusona mają 5 dni wolnego. Aż 5, bo nie grają już w FA Cup. Biorąc pod uwage obecną sytuacje, ten okres może okazać się zbawienny. Mecz z Milanem już we wtorek, gdyby grali w pucharze Anglii, mieliby 3 dni. Po spotkaniach z City, Arsenalem i The Villans zawodnicy muszą być zmęczeni (nie mówie o meczu z Portsmouth bo to był spacer). Podróż do Mediolanu też nie pozostanie bez znaczenia. Batalia ze słabym Milanem, jak zawsze rozgrzewa mnie do czerwoności, nie lubie włochów, nie lubie włoskich drużyn, nie lubie włoskiego stylu gry, nie lubie włoskiej pasywności, nie lubie Milanu. Ale pytanie sie rodzi w tym momencie, czy Milan rzeczywiście jest taki słaby? Brak Kaki dał sie we znaki. (poleciałem na wolnym<smiech> ). Niedawne spotkanie derbowe z Interem, pozwala spać spokojnie, podopieczni Leonardo nic nie pokazali, ale to tylko liga. W LM gra sie zupełnie inaczej, inna stawka, inny styl gry. Mecz grupowy z Realem pokazał że nawet jak gra sie nie klei, może zdarzyć się wszystko, a Pato może w pojedynke wygrać mecz. Właśnie zdałem sobie sprawe że ta notka będzie chaotyczna jak droga do Moskwy, ale to nic. Z drugiej (właściwie trzeciej juz) strony, mamy wspaniałego Rooneya, jest w życiowej formie, sam wygrywa mecze, idealnie sie rozwinął po odejściu CR-7, Nani nie zagra, a szkoda, bo tez złapał wiatr w żagle. Do bramki wrócil Van Der Sarr, nie sadze żeby to było jakieś wzmocnienie w aspekcie technicznym, Kuszczak bronił naprawde dobrze, ale jak twierdzą zawodnicy Edwin za plecami robi róznice psychologiczną. Pierwszy mecz gramy na wyjeździe, to zawsze stawia w lepszej sytuacji. Po napisaniu tego, jestem jakby spokojniejszy. No nic, czekam do wtorku, mam nadzieje że to będzie wspaniałe widowisko, czego sobie i wam życze. Miłego weekendu ;-)
czwartek, 11 lutego 2010
monotonia
Milion lat nie było wpisu. Niejaki Wyimaginowany założeniem bloga mnie zmobilizował do napisania czegoś. pozdro !
Sesja zaliczona w pierwszym terminie. Z kilku egzaminów musiałem napisać dwa. Z histori Polski w XX wieku i Kierunków i Grup Literackich. Z kierunków przygody futurysty, pompka. Z histy był hardcore, ale jakimś cudem zaliczyłem. od dwóch tygodni siedze w domu (domu rodzinnym, innego nie mam, tamto na codzien to tylko "mieszkanie"). Straszna nuda, cóż można robić w 21 tysięcznym mieście podczas ferii zimowych? wstaje, komputer, ograne sobie sniadanie, komputer, odsnieze, komputer, wyjde z psem na spacer, komputer, czasem zrobie obiad, komputer, oglądam do 2 telewizje. Nie ma gdzie iść. Dwa puby, ileż można tam siedzieć? dwa kluby, te same twarze, te same schematy, monotonia. Jest niby lodowisko, z wypożyczeniem łyżew 10 zł, zniżek na legitymacje studenta nie ma, troche za dużo żeby iść codziennie pojeździć. Skatepark zaśnieżony, kolesie od desek coś tam działali z łopatami, ale marne efekty, a samemu latać i odśnieżać żeby troche pojeździć? z lenistwa mówie nie. Tak sie zastanawiam po cichu czy wróce tu jak skończe studia, wiele mnie tu trzyma, kilka ważnych osób, kilka ważnych miejsc i najważniejszy czynnik, mój pies . Nie wiem czy wróce, narazie chce niedziele, pożegnać mame, pościelić łóżko, wsiąść do pociągu.
poniedziałek, 14 września 2009
war
Tydzień maksymalnie wypełniony był ważnymi wydarzeniami, ale zamiast siedzieć na kompie i pisać, wole np. oglądać to w TV, wychodzić z przyjaciółmi czy jeździć na rowerze, jeszcze mam wakacje, jeszcze z nich korzystam.
Niewątpliwie największym wydarzeniem jest Mistrzostwo Europy Polskich siatkarzy. Ewenement, coś co się nigdy nie zdarzyło. Wreszcie naprzeciw siebie nie mieliśmy wielkiego Związku Radzieckiego, czy nawet Rosji. Nieujmując kunsztu naszym reprezentantom, napisze że w turnieju mieli bardzo dużo szczęścia. Nie grali z Ruskami, z którymi zawsze jest nam baaaaaardzo ciężko, tie break z nienajlepszą Hiszpanią (Mistrzowie Europy ale bez formy) czy wreszcie losowanie grup w którym także mieliśmy fart. Wszystkie spotkania wygrane, marzenia stały się rzeczywistością, ta 14stka dała Polakom ogrom radości i po prostu sprawiła że ich życie, nawet z perspektywy telewizora stało się lepsze.
Koszykarze. Tu jest trochę dziwnie. Po pierwszych dwóch meczach, nastroje były iście bojowe, każdy się tym jarał. Pomijając ostatnia kwartę z Litwą, Gortat i spółka grali naprawde bardzo dobrze, a Nigerski wyrastał na odkrycie turnieju. Porażka z Turkami, u których o dziwo pierwszych skrzypiec nie grał mój ulubieniec Hedo, trochę podcięła skrzydła i zredukowała nadzieje związane z Polską kadrą. Kolejna porażka z Serbią, mecz spokojnie do wygrania, małe głupie błędy, typu bezsensowne faule czy brak zbierającego w ataku, przegraliśmy. Nastroje zdecydowanie opadły, pół Polski już ich skreśliło, ja wierze, zawsze wierze.
O piłkarzach wszystko zostało powiedziane. Pozostaje kwestia kto zastąpi Leo. PZPN uparł się na trenera z Polski. Ale kto ? Engel? –Skończył się po MŚ2002, później próbował w Wiśle ale zdecydowanie lepiej wychodzi mu mazanie mazakiem po tablicy w studiu TVP. Janas?-W Bełchatowie, mimo że dysponował sporymi talentami (np. Nowak, Garguła) też furory nie zrobił, oni są już wyeksploatowani (co za słowo ;-)) i z kadrą już dawno skończyli. Majewski?-całe życie tuła się po polskich ligowcach, nic z tego nie wynika, no może poza 3 miejscem Cracovii, kiedyś tam. Tarasewicz? –on dużo gada, a Śląsk jak stał tak stoi. Brak doświadczenia na arenie międzynarodowej i on ma prowadzić kadrę? Wolne żarty. I tu pojawia się ostatni, najpoważniejszy kandydat, Smuda. Wszyscy chcą go tam widzieć, wszyscy mówia, że jest wielki, ale po kolei. W Lechu nie zdobył nawet Mistrzostwa Polski. Ugrał 1/16 Pucharu UEFA ale co z tego? Lech tylko się wzbogacił o premie i na tym koniec. Z takimi piłkarzami jak Stilić, Lewandowski czy Arboleda, powinien teraz grać w fazie grupowej LM, ale mistrza nie było, nie było eliminacji, nie ma teraz nic. Ma doświadczenie w Europie to chyba jedyny plus jaki dostrzegam. Gdybym miał się postawić w roli Laty, myślałbym, tylko nad trenerm z zagranicy. I założyłbym ofertę… Avramowi Grantowi. Tak, właśnie temu, gburowatemu, małomównemu, nie medialnemu trenerowi. Mówią że Izraelczyk całe życie żył w cieniu kogoś innego. To prawda. Ale był Murinho, sprowadził gwiazdy, zdobył dwa mistrzostwa ligi, potem cos stanęło, w Europie tylko półfinały. Odszedł, jego miejsce tymczasowo zajął Grant i co? Finał LM przegrany dopiero w karnych! Nie wierze też głosom jakoby on tylko wybierał skład i mówił „grajcie jak chcecie” bez żadnych założeń taktycznych. Na takim szczeblu i w takiej drużynie jak Chelsea to po prostu niemożliwe. W wywiadach po zwolnieniu z Londynu, Izraelczyk mówił że gdyby narodziła się możliwość bardzo i chętnie objąłby posadę selekcjonera kadry Polski. Pochodzi spod Mławy, 30 km od mojej miejscowości, jest żydem, emocjonalnie bardzo związany z przodkami więc to byłoby coś więcej niż trenowanie jakiejś tam reprezentacji. No to tyle, mogę marzyć o Grancie w Polsce, a i tak wybiorą Polaka.
U.S Open, o Polakach szkoda gadać. Kobiecy turniej to popis powracając Clijsters, gdy grała zawsze na drodze stawał jej rodaczka Henin, teraz gdy wróciła gromi wszystkie aż miło. Dziś finał facetów, Faworyt jest jeden. Co z tego że Del Potro pokonał Nadala? Roger rozprawił się z Hewittem i Djokovicem. Na koniec zagranie które było głównym powodem do napisania czegoś o tenisie ]:-> jaram się nim w 110%. No to ide wykapać i pośmigac na bmxie. Siema ;-) .
niedziela, 06 września 2009
Cup of tea in the evening.
Wczoraj i dziś byłem świadkiem dwóch „wydarzeń” muzycznych. Teraz mogę je skomentować oczami zwykłego młodego chłopaka z małego miasteczka.
sobota, 05 września 2009
One fucking one.
Remis, kiedyś krązyła legenda o zwycięskim remisie na Wembley, od dziś będzie krążyć o przegranym na Śląskim. Jest mi smutno okrutnie. Po raz kolejny zabraknie nas na światowym czempionacie, nie będzie się kim jarać. Będę się jarał Anglikami i Holendrami, małymi krajami ze świetnymi piłkarzami. Co by było gdyby Roger w 1połowie zagrał tak jak w drugiej? Wasyl nie doznał strasznej kontuzjii? Obrońcy nie zaspali? Kuba był w normalnej formie? Atomowy strzał Rogera znalazł droge do bramki? Lewandowski szybciej pojawił się na boisku? Bezpodstawne pytania, wiem. Łzy napłyneły do oczu.
sobota, 29 sierpnia 2009
Sobotni kapeć w mordzie.
Znalazłem czas by coś naskrobać, już połowa sukcesu. Karuzela transferowa, która potrwa jeszcze tylko 3 dni, nabrała szalonego tempa. Mówi się o transferach znaczących zawodników polskiej piłki. Lewadowski do Herty, Smolarek do Norymbergii, Wasyl do Hull, ciekawie, ciekawie. Najbardziej liczę na tego ostatniego, Premiership jest dla niego stworzona, dosłownie. Tam ofensywni obrońcy pełnią ważne role w zespole, (Evra, Terry czy swego czasu Hyypia). Przechodź Wasal, bo jesteś moim ulubionym Polskim obrońcą! ;-) . W Lechu krążą plotki o totalnej wyprzedaży, wspomniany Lewandowski, Rengifo, Arboleda, Stillic, oni mogą liczyć na angaż w silnej europejskiej lidze, szkoda że wśród nich jest tylko jeden Polak, no ale nie ma co płakać. Jest jeszcze Peszko, nieco niedoceniany, ale poczynił ogromne postępy przez wakacyjną przerwę. Mimo tego zamieszania myślę że odejdzie tylko jeden z nich. Jeśli stanie się inaczej to będzie szalenie nielogiczne.
.
piątek, 21 sierpnia 2009
niedziela, 16 sierpnia 2009
Bolt > Reszta świata
.
Początki sezonu-gdy ładna pogoda nie zachęca do spacerów.
Dziś o Europie. Ruszyła moja ulubiona liga, Premiership. Ukochany United gra co prawda jutro, ale tydzień temu już miałem przedsmak, potyczka z Chelsea o Tarcze Wspólnoty. Mecz toczony w szybkim tempie, wiele okazji, wiele szybkich składnych akcji, dużo gry z kontry, ogólnie zespoły stworzyły świetne widowisko. Antybohaterem Ballack, uderzenie z łokcia, rozumiem każdego może ponieść, kartka za to i po sprawie, ale Chelsea zdobyła po tym, bramkę, ale zaraz jak tu się bronić trzema obrońcami? Wynik sprawiedliwy 2:2 (gol Roo z minimalnego spalonego) w karnych fatalna postawa Zjednoczonych, szczególnie Evra dał ciała. Młody Foster nie ma formy, czekam jutro na Tomka w bramce ;-) Wracając do dzisiejszych wydarzeń. Chelsea fartownie, gol Drogby w ostatniej minucie, posiadali inicjatywę, ale nieskuteczność nie skuteczność brak wykończenia dały o sobie znać. Wynik sprawiedliwy mimo tej 90 minuty. Arsenal 6-1 Everton, tu wszystko jasne, festiwal strzelecki na Emirates, Fabregas w fenomenalnej formie, gol w debiucie Vermalen’a, cieszy też że Eduardo strzela, pokazuje że zawsze można wrócic do sportu, bez względu na wszystko. „Wielki” ManCity też do przodu, 2:0 mnie nie przekonuje, bo Blackburn w minionym sezonie było naprawdę słabe. Adebayor debiut, bramka, czy to zapowiada powrót do formy sprzed 2 lat? Sporą niespodzianką jest zwycięstwo na Villa Park ekipy z Wigan. Villans w poprzednim sezonie aspirowali do przerwania hegemonii wielkiej czwórki a teraz taka wpadka. Mam nadzieje że to wypadek przy pracy, bo lubię tą drużynę. Polacy? Fabiański kontuzjowany (zapewne i tak by nie grał, jego miejsce na ławce zajął Włoch Vito Mannoe, nie wiem co z Wojtkiem Szczęsnym, ale przeczuwam że także jest kontuzjowany). Kuszczak, jak już wspomniałem ma swój mecz jutro, w drugiej lidze do 58 minuty grał Majewski a jego Nottingham przegrało 0:1. |
Zakładki:
Bliskie
Moje
Poczytne
|